Battlefield 1942, był przełomową strzelanką multiplayer, jednak graliśmy w demo znacznie więcej niż w samą grę. Obszerny, jedno-mapowy trial multiplayera stał się sensacją internetu niemal w ciągu jednej nocy, dzięki naturalnej wielkości i nieskończenie grywalnym wzorze wojennego spektaklu DICE, dostępnego dla wszystkich w najczystszej postaci.
Jak tylko pełna wersja gry została wydana, straciliśmy zainteresowanie; 15 map i niezliczone strony zdawały się tylko osłabiać doświadczenie cudownie czystej i doskonale zaprojektowanej mapy Wake Island z dema. Co dziwne, wydaje się, że nie jesteśmy jedyni – liczba zakupów pełnej wersji była znacznie mniejsza niż liczba pobrań dema, mówi producent DICE, Patrick Liu.
W pewien sposób sprawia to, że kolejne ryzykowne przedsięwzięcie studia, Battlefield 1943 będzie idealnym dodatkiem do serii. Tak jak popularne w internecie demo 1942, jest to prosty pakiet klasyki Battlefield, wyłącznie do ściągnięcia; 3 wybrane przez fanów mapy, okrojone klasy i gameplay oraz wszystkie triki next-genowe świetnego silnka Bad Company.
Planowane do wydania latem tego roku na Xbox Live, PlayStation Network i PC 1943 będzie obsługiwało rozgrywkę do 24 graczy i zawierało trzy najlepsze mapy serii: Iwo Jima, Guadal Canal i najbardziej popularną Wake Island. Wszystko to będzie kosztować od 10 do 15 funtów.

Układ jest taki sam jak wcześniej; Podbój, jedyny tryb gry planowany w tym wydaniu, dotyczy Amerykan i Japończyków walczących o sześć punktów kontrolnych rozrzuconych po ogromnej mapie tropików. Jak tylko jedna z drużyn opanuje większość terenu, 'spawn ticker' przegrywającej drużyny zacznie się zmniejszać. Jak dojdzie do zera, nie można będzie dodawać oddziałów na linię frontu – proste.
To oryginalna strzelanka na wielką skalę w najczystszej formie. Ma mniejszy zakres niż poprzednie pełne wydania, ale tak jak w przypadku demo multi 1942, DICE ma nadzieję, że graczom się spodoba bardziej okrojona rozgrywka, bez zbędnych dodatków.
Aktualizacja wygląda wspaniale. Gdybyśmy wcześniej nie byli poinformowani, moglibyście nam wmówić, że 1943 to pełna wersja wydana do handlu detalicznego. Podczas gdy nie jest tak oszałamiająca jak jej brat, Bad Company. 1943 świetnie pasuje do standardów współczesnych strzelanek jeśli chodzi o wygląd, a także odziedziczone i dające się całkowicie zniszczyć środowisko jego krewniaka.
Unowocześniona grafika na bok, najważniejsze w nowej grze jest to, że odbiera się ją jak oryginał. Spędzamy chwilę na prywatnych sesjach multi z DICE i znów ustawiamy w kolejce lotniskowce na samoloty, zrzucamy bomby na niedaleką amerykańską menelnię i spektakularnie rozbijamy się o drzewo. To tak jakbyśmy nigdy nie przestali grać.
Duch 1942, prostego realizmu zmieszanego z absurdalnymi wyczynami powietrznymi Humvee i humorem został świetnie ujęty w aktualizacji – Japończycy noszą nawet miecze samurajskie w nowej wersji, pomimo że humor nigdy nie jest oczywisty, lub paradujący w pobliżu poziomów Team Fortress 2.
Powolne tempo Battlefield oznacza, że przeniesienie z myszki i klawiatury na pada jest płynne - nie mieliśmy żadnych problemów ze snajperką, pilotowaniem czy zjeżdżaniem humvee po klifie w wersji na X360.
Cała skala rozwijającej się potyczki w dalszym ciągu wywiera wrażenie; jako zwiadowca możesz strzelać ze snajperki do Japończyków niosących więźniów po drugiej stronie mapy. Widok z powietrza jest po prostu epicki. Jeden z dodatków umożliwia graczowi przejmującemu budynek nawigacyjny lotniska zwoływanie nalotów, chociaż będą musieli atakować ponownie co kilka minut.
Klasy postaci zostały okrojone od czas pierwszej gry, oryginalne pięć zmniejszono do trzech; Piechoty, Strzelców i Zwiadowców. Klasa Piechoty odziedziczyła umiejętność klucza maszynowego, podczas gdy lekarz nie jest wcale potrzebny, dzięki nowemu systemowi regeneracji z Call of Duty. Bardziej kontrowersyjny jest dodatek regenerującej się amunicji, co obniża potrzebę biegania przez pół mapy na górę (zostawimy to do sporów między użytkownikami forum).

Jeszcze większą sensacją w internecie jest dodatek „strefy bez trolli” na lotniskowcach, ale według nas powinny być nazwane po prostu „strefy trolli”. Pamiętasz gdy czekałeś w kolejce bez końca, żeby wyprodukować samolot, tylko po to, żeby jakiś bezczelny cham wskoczył do kokpitu przed tobą? Oczywiście to wywoła walkę ze swoimi (friendly fire), ale DICE próbowało temu zaradzić odbierając jakiekolwiek bonusy w tych specjalnych strefach. Podczas gdy nie doświadczyliśmy żadnych problemów podczas gry, to sądzimy, ze to zielone światło dla każdego, kto lubi zastrzelić kolegę żeby dostać się pierwszemu do samolotów.
Pomimo tych wstępnych zastrzeżeń, DICE chętnie wytyka nam podczas sesji, że 1943 to cały czas gra hardcore'owa. To nie Battlefield Heroes (które działa w inny sposób) i to nie dla casuali. Dobry zespół rozwali początkującą grupę a deweloper wprowadził nawet opcje prywatnej rozgrywki i klanów – wysoko docenianą grupę opcji w oryginalnym Bad Company.
Jesteśmy podekscytowani. W przeciwieństwie do większości aktualizacji, 1943 zdaje się utrzymywać duszę oryginały – a my zawsze wierzyliśmy w nieskończenie grywalną, Sandbox'ową receptę na świetne bitwy w serii zawdzięczające to dokładniejszemu projektowi. Trzymamy kciuki, żeby te małe poprawki, które zrobiono nie popsuły szyku...
Komentarze do tego artykułu ():
Możesz zrobić to również poprzez Facebooka.