szukaj w: Portal Forum
wyszukiwanie zaawansowane
zaloguj się do GAMERiddles.com:
|
Witajcie. Mówcie mi ROJO. Gram od 15 lat. We wszystko co popadnie i jak długo się da. Kocham tą branżę i wszystkich, którzy w niej siedzą. Uzależniony? Oczywiście! Maniak? Jasna sprawa! Pasjonat? Przede wszystkim. Wiecie kto trafia do grupy Netoholików lub Anonimowych Gierkoholików? Ci co się poddali! Ja nie dałem jeszcze za wygraną, o co Was również proszę. Nie przedłużając, serdecznie zapraszam wszystkich do lektury oficjalnego cyklu felietonów: RojOBIEKTYWU. Postaram się by było śmiesznie, interesująco – nie rzadko kontrowersyjnie. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Jeśli zatem jesteście na tyle pokręceni, by dać się brutalnie zaatakować tworami nie do końca zdrowego umysłu – czytajcie i grajcie! Zostaliście ostrzeżeni. Na początek coś lekkiego, jednak od normalności bardzo dalekiego: „Erpegowo w koło”. Pilocik cyklu jak można się domyśleć, adresowany szczególnie do graczy, którym kreacja i rozwój postaci nie są obce. Gry fabularne. Dają nam możliwość stworzenia wirtualnego alter ego oraz wyszkolenia go w nie do końca codziennych dziedzinach. Punkty doświadczenia, punkty akcji, klasa pancerza, obrażenia zadawane przez oręż, stan reputacji w krainie czy zlecane nam zadania pierwszo- i drugorzędne. No w porządku, ale gdyby tak przenieść to wszystko, założenia i mechanikę solidnych erpegów, na życie realne? Tylko wyobraźcie sobie jakie kino by wyszło.
Zacznijmy od powierzanych nam zadań. Zleceniodawca: Mama. Cel: wynieść śmieci i pozmywać naczynia. Nagroda: brak wrzasku w domu. Reputacja w krainie: +3. Quest z pozoru łatwy. Tylko punktów doświadczenia mogłoby być za niego więcej. Ile gdzieś tak myślicie, jest? 100? 200 max. Inny przykład: Pójść do banku, opłacić rachunki, udać się na pocztę, wysłać kilka przesyłek w ramach działalności na Allegro, po drodze zrobić zakupy, po przyjściu do domu – podlać kwiatki. Jak widzimy, tutaj misja już bardziej złożona, wręcz wielowątkowa. Trochę „expa” jednak skapnie. Szkoda tylko, że nie wiadomo ile dokładnie. Przydałyby się odpowiednie cyferki unoszące się nad naszymi głowami. Weźmy opcję randki. Kupujemy różę, elegancko się ubieramy (+5 do wizerunku), spotykamy się, wręczamy upominek (+ 4 do poziomu relacji z NPC), prowadzimy rozmowę (tutaj kłania się nasz poziom retoryki), stawiamy kilka piwek, poprawiamy czymś mocniejszym (percepcja – 5), potem gleba i mission failed. No co? Opcji dialogowych po prostu brakło. Werbunek do drużyny spalił na panewce. A szkoda, bo trochę kapsli, tzn. kasy się zainwestowało. Jedziemy dalej. Pora na gildie. Ogólniak? Interesuje nas jakaś konkretna specjalizacja? Może szkoła muzyczna? Plastyczna? Nie ważne. Należy mieć odpowiednie statystyki, no i pierwsze zadanie trzeba wypełnić. Egzamin, rozmowa kwalifikacyjna, prezentacja lub teczka. Jak się uda, możemy być dumni z członkostwa w gildii aktorów lub informatyków. Studia? Wyższy poziom wtajemniczenia. Tutaj walczymy o tytuły. Posłużę się przykładem z gry Diablo II. Tytuł magistra (Sir), doktor (Lord), profesor (Baron). Ja kończyłem liceum plastyczne, jestem magistrem socjologii, od dawna piszę o grach. Wniosek? Wieloklasowiec (plastyk/socjolog/redaktor). Kurs pierwszej pomocy, tańca czy grzybobrania? Dodatkowych umiejętności nigdy za wiele. Kariera zawodowa? Status rośnie. Jest noc? Kliknij Enterem na łóżko. Wieczorem po ulicach więcej potworów chodzi. Poczekaj do rana. Orientacja w terenie też lepsza. Szkoda tylko, że na Tab lub M nie da się pacnąć. Mapa czasami się przydaje.
Idziemy w miasto. Z wytrzymałością i siłą trochę słabo? Zapisujemy się na siłownię. Kusi nas by poszaleć w Centrum Handlowym? Czemu nie! Zakupujemy solidny kask na motor (+ 8 do klasy pancerza), modne ciuchy (cynk + 2, jestem fajny + 6) sportowe buciki (+ 5 do szybkości) lub markową rakietę tenisową (+ 2 do mocy uderzenia). Sklepików z ognistymi strzałami i mieczami półtora-ręcznymi trochę brakuje. Handel wymienny też odpada. Krwawimy wskutek upadku z rowerka? Używamy na sobie apteczki by zregenerować życie lub składamy wizytę miejscowemu lekarzowi. Jesteśmy iluzjonistą lub magikiem? Musimy mieć sporo Many. Jesteśmy zmuszeni udać się do biblioteki? Korzystamy z książek, poprawiając alchemię. Taaa. Gdyby wszystko było takie proste jak w grach. Przed sesją poklikalibyśmy w kilka skryptów i gotowe. Decydujemy się na operację plastyczną? Podniesie się charyzma. Piszemy dużo tekstów dla serwisu o grach? Podnosi się „zapowiedzi skill”. Tata każe nam założyć szalik (Lodowen potworen szaliken) i rękawiczki (Wściekłej sarenki mroźnego grzmotu)? Martwi się po prostu o stan naszej wytrzymałości na zimno. Szukamy po mieście teleportu, który można by uaktywnić? Nic dziwnego. Do krain Irlandia czy USA, trochę daleko. Na koniu przecież nie pognamy. |
Najnowsza Publicystyka:
|
Komentarze do tego artykułu ():
Możesz zrobić to również poprzez Facebooka.