szukaj w: Portal Forum
wyszukiwanie zaawansowane
zaloguj się do GAMERiddles.com:
|
Pamiętacie jakie apogeum jazdy zafundowały swym widzom sceny walk z Bravehearta lub lądowanie w Normandii w Szeregowcu Ryan’nie? Zdajecie sobie pewnie sprawę jak więc pozytywnie zryła łeb możliwość doświadczenia ostatniego przykładu w pierwej części Medal of Honor. Piekielne CeKaeMy, świszczące kule, bezlitosna artyleria, kompania w ogniu, tony piachu w powietrzu wskutek eksplozji. Nagle dzięki grze trafialiśmy w samo epicentrum akcji! Przykłady można by mnożyć. Weźmy chociażby gry Fahrenheit: Indigo Prophecy lub Heavy Rain: The Origami Killer. Toż to prawie interaktywne filmy!
Przypomniała mi się właśnie sytuacja, gdy podczas wakacji moi rodzice wrócili z Grecji. Pokazywali mi pamiątkowe zdjęcia i nakręcone filmiki z pobytu w Knossos. Całe dwie i pół kolumny + trochę skał. Zapytany o opinię, bez specjalnego zastanowienia odparłem, że byłem tam wielokrotnie. Jak to?!? odparli. Ano w Titan Quest. I to jak jeszcze wszystko stało! Parszywy ignorant? Może, ale wiecie o co chodzi. Na prawdę. Zwróćmy uwagę jaką mocą, atutem dysponujemy! Dzięki swobodzie kształtowania fabuły oraz możliwości wzięcia aktywnego udziału w produkcji, możemy modyfikować elementy opowiadania i zbudować z nich własne. Przykładowo: widzieliśmy jakiś odjechany pojazd w filmie. Luzik. Po seansie sobie nim pojeździmy w grze. To samo z bronią. Niejeden FPS zaoferuje nam możliwość przetestowania całego wachlarzu budzących moce piekielne pukawek. Najpierw wykonamy tę misję, a potem tamtą. Tego oszczędzimy, a tamtym wymalujemy ścianę. Odwiedzimy tamtą krainę, a w innej stoczymy epicką walkę znaną z kart historii lub całkowicie fikcyjną. Te i inne proste dylematy same w sobie już tłumaczą opisywaną właściwość naszej ulubionej rozrywki. Pozostaje jedynie pytanie o granice oferowanej graczowi niezależności, która w grach MMO, moim zdaniem wydaje się nie istnieć.
W dzisiejszych czasach, dany element kultury możemy jednocześnie doświadczyć dzięki literze, obrazowi i elektronicznemu, wirtualnemu uczestnictwu. Mamy więc motyw interaktywnej książki czy komiksu oraz filmu w który się gra. Jednak żadne inne medium komunikacyjne nie ma tego (i mieć nie będzie), co ma gra – elementu interakcji. Komputer czy konsola oddają w ręce swych użytkowników narzędzie, dzięki któremu można w sposób rzeczywisty brać udział w fabule i coś faktycznie zmieniać. W przeciwieństwie do światów wykreowanych w książkach i filmach – będących już zamkniętymi całościami – w świecie gry jest się (w większości) odpowiedzialnym za to, co się tam stanie. Interaktywność w grach komputerowych jest kwestią najistotniejszą. Posiada ona jednak jeszcze inne przyciągające właściwości. Stanowi bowiem uosobienie kultury postmodernistycznej, w której następuje zatarcie granic między fantazją a nauką, między wyrafinowaną techniką a barbarzyństwem, między życiem i mirażem. Nie jesteśmy Mugolami, nie ograniczamy się do „Bierniuchów”. Mamy świadomość istnienia magicznego świata. Po wciśnięciu NEW GAME przenosimy się w inne realia. Krainy gier komputerowych po drugiej stronie ekranu. Możliwość interakcji w szerokim spektrum, jest naszym największym atutem! Mocą, o jakiej uzyskaniu nie mają pojęcia osoby niegrające. To nasz świat kochani! Mamy do niego klucz! |
Najnowsza Publicystyka:
|
Komentarze do tego artykułu ():
Możesz zrobić to również poprzez Facebooka.