Mass Effect jest jedną z najbardziej lubianych gier minionej dekady. Pomijając jej techniczne niedociągnięcia, ta pierwsza część trylogii przeniosła gatunek RPG w wymiar iście filmowy. Z kolei Mass Effect 2 jest lepsza od poprzedniczki pod każdym względem. Już od pierwszej sceny nie będziecie chcieli odejść od ekranu, a im dalej się zapuścicie w tą epicką grę z gatunku action RPG, tym ciekawiej się robi. Jest to gra, która spełnia dane obietnice i, podobnie jak poprzedniczka, przekracza oczekiwania graczy.

Recenzowana część jest kontynuacją poczynań komandora Sheparda (lub Pani komandor). Akcja dzieje się w przyszłości, gdy wszystkie myślące gatunki w galaktyce są zagrożone. Zaawansowana rasa maszyn znana jako Żniwiarze zamierza wybić ich wszystkich, do ostatniego żywego ducha. Shepard, doświadczony żołnierz, już raz stawił czoło takiemu niebezpieczeństwu, co zakończyło się jego sukcesem, ale tym razem zwycięstwo nie jest takie pewne. Shepard jest zmuszony przenieść walki na teren wroga, co z założenia jest misją samobójczą. Sprawy nie wyglądają zachęcająco, ale Shepard ma plan, który zakłada zrekrutowania najlepszych i najinteligentniejszych osobników z całej galaktyki i przekonanie ich, że warto poświęcić swoje życie dla dobra sprawy.
To właśnie oni będą motorem napędowym fabuły. Ich pobudki stają się waszymi a emocje płynące z rozgrywki staje się silniejsze z każdą zmianą składu. Towarzysze Sheparda są fascynujący, tym bardziej, że każdy z nich ma swoje wady, przez co czasem mogą was wkurzać. Szkielet opowieści sam w sobie nie jest niczym wyjątkowym, ale postaci stworzone przez Bioware niewątpliwie takie są. To jedne z bardziej frapujących osobowości w grach, a na tym nie koniec. Ogólnie wszyscy mieszkańcy galaktyki są wyjątkowi i dostarczą wam więcej powodów do eksploracji i rozmowy z każdym napotkanym osobnikiem niż sobie wyobrażacie.
Jest to jest dodatkowo wzmocnione znakiem rozpoznawczym serii – interaktywnym systemem dialogowym. W Mass Effect 1 Bioware wprowadziło koło rozmów, które pozwalało na prowadzenie wciągających i ożywionych konwersacji podczas cut-scenek. Dzięki temu zamiast powolnego wybierania pożądanej opcji z listy, można było szybko wybrać kwestię o pożądanym ładunku emocjonalnym, zwykle mając do wyboru reakcję godną przykładnego, praworządnego charakteru lub ciętą uwagę typową dla buntownika. W czasach wydania ME1 było to innowacyjne rozwiązanie, chociaż w dalszym ciągu, dzięki dalszym usprawnieniom i systemowi pozwalającemu wejść komuś w słowo, wyznacza standardy.

Prawdziwą siłą historii przedstawionej w Mass Effect 2 jest jednak możliwość jej spersonalizowania. Jeśli graliście w ME1 i wciąż macie końcowego save'a, możecie zaimportować swoją postać jak i decyzje, które podjęliście. Sama fabuła nie zmieni się drastycznie, ale patrząc całościowo niewątpliwie zauważycie zmiany. Niektórzy ze starych przyjaciół i znajomych powrócą, inni nie, zależnie od waszych decyzji w poprzedniej częśći. Nawet rozpoczęcie ME2 może się różnić pod pewnymi względami.
Wasze poczynania w sequelu dodatkowo potęgują uczucie spersonalizowania. Pod koniec gry będziecie już tyle decyzji na koncie, od prostych rzeczy typu gra kobietą lub mężczyzną aż do takich, gdzie decydujecie o życiu i śmierci, że macie świadomość, iż wynik gry jest w pełni rezultatem waszych wyborów. Decyzje, które podjęliście w ME1 powrócą, żeby przypomnieć o dobrych, jak i niegodziwych czynach z przeszłości i będą miały wpływ na ostateczny efekt rozgrywki. Elementy przypominające, że to co zrobicie w Mass Effect 2 będzie widoczne w Mass Effect 3 są wszędzie, co wzmaga napięcie przy każdej rozmowie. Macie świadomość, że to co robicie i mówicie ma znaczenie, a to niezwykłe doznanie podczas gry.
Jednakże nawet jeśli nie graliście w ME1, warto zagrać w ME2. Jeśli nie importujecie postaci, to po prostu gra podejmuje za was pewne decyzje. Sprawia to, że rozgrywka jest mniej emocjonująca, a także może sprawiać trudności nowicjuszom, gdy pojawiają się odniesienia do pierwszej części. Za to weterani serii pewnie oszaleją na punkcie zwrotów akcji i wyjaśnienia niektórych kwestii. Ci, którzy zaczną znajomość z Mass Effect od części drugiej nie odczują tego tak mocno. Ciężko zadowolić wszystkich, gdy się stara ciągle zaskakiwać i wprowadzać nowinki do gry.
A skoro jesteśmy przy zadowoleniu – Bioware poświęciło dużo czasu śledzeniu krytycznych opinii odnośnie Mass Effect 1, która, zwłaszcza na Xboxie 360, cierpiała z powodu pewnych technicznych niedoróbek. Sequel jest znacznie bardziej dopracowany. Długie podróże windą i doczytujące się tekstury zostały zastąpione przez (czasem dłużące się) ekrany z loadingiem. Mało zróżnicowane questów poboczne i puste planety zostały całkowicie wycięte. Zasadniczo wszystkie elementy, do których były zastrzeżenia przy ME1 zostały wyrzucone lub kompletnie przemodelowane.

Niestety, pomimo tego, że ME2 jest dużo bardziej dopieszczoną produkcją, nie dało się uniknąć błędów. Zdarza się przycinanie dźwięku, utknięcie w teksturach jak i crash całej gry. Na szczęście takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, co pozwala na delektowanie się pozytywami rozgrywki. ME2 to uczta dla oczu, przy zapierających dech w piersiach widokach i dużej szczegółowości detali. Im mocniejszy PeCet, tym ładniej wygląda gra.
Zmiany wprowadzone w Mass Effect 2 nie dotyczą wyłącznie kwestii technicznych. Także inwentarz i system umiejętności zostały przemodelowane, przez co są bardziej poręczne, chociaż są okrojone do tego stopnia, że na początku mogą sprawiać wrażenie zbyt uproszonych jak na RPG. Jednak jak już zaczniecie grać, dostrzeżecie ich zalety podczas rozdawania punktów i uzbrajania drużyny.
Jednym z powodów, dla których ten okrojony system kustomizacji się sprawdza, to pozmieniane i odświeżone klasy postaci. Powróciło znane już 6 specjalizacji, od inspirowanych na rycerzach Jedi Adeptów po uzdolnionych technicznie Inżynierów. Jednakże tym razem klasy te są bardziej zróżnicowane i uwydatniono ich mocne strony, przez co każda jest wyspecjalizowana w konkretnym rodzaju broni i posiada unikalne umiejętności. Granie Żołnierzem dostarcza kompletnie nowych doznań podczas walki, niż granie Szturmowcem czy Infiltratorem. Każda z klas charakteryzuje się innym podejściem do walki, co jest spotęgowane przy doborze ubrania dla każdego członka drużyny i decyzją o tym, jak rozdać punkty umiejętności. Pod koniec gry zobaczycie, że wszystko w ME2 będzie ukształtowane waszymi wyborami, od fabuły wygląd postaci.
Oczywiście, nic z tego nie miałoby znaczenia, jeśli rozgrywka nie byłaby przynajmniej satysfakcjonująca, ale mam dobre wiadomości w tej materii: Mass Effect 2 dostarcza dużo rozrywki. Akcja została na tyle podkręcona, że nawet zatwardziali fani shooterów znajdą tu dużo dla siebie. Nie jest idealnie, ale gra się dobrze broni. Nie potrzeba wiele czasu, żeby opanować jednoczesne prucie z karabinu do wrogów, używanie kilku biotycznych umiejętności i dowodzenie dwoma członkami drużyny, żeby otrzymać połączenie siły i cwanej taktyki. A jak zrobi się gorąco, a na pewno tak będzie, gdyż walki w ME2 to nie bułka z masłem, zawsze można wytoczyć cięższe argumenty ;)

Dodajcie do tego fantastyczny projekt poziomów i przydatne umiejętności, takie jak szarża Szturmowca czy schodzenie z oczu wrogów Infiltratora, a otrzymacie jeden wielki wirtualny poligon. ME1 nie wychodziło przed szereg, miało trochę elementów akcji dla fanów shooterów i połączyło je z elementami taktyki, typowymi dla RPG, co było dokładnie tym, czego fani gatunku oczekiwali. Sequel z kolei polepszył obie dziedziny, dając system satysfakcjonujący obie grupy.
W wersji PC HUD się trochę różni od tego z wersji konsolowej. Został dostosowany do pracy z klawiaturą i myszką. Obie wersje są do siebie podobne, ale na PC otrzymujecie trochę więcej opcji dostosowania klawiszologii i użycia umiejętności. Do was należy decyzja w jakim systemie się lepiej czujecie.
Niewątpliwie położono nacisk na to, żeby walka w ME2 nigdy nie była monotonna. Każdy z questów pobocznych dzieje na innym terenie, co zmusza do zwiedzenia galaktyki, rozmów z różnymi postaciami i odnajdowania przedmiotów. Strefy walki same w sobie zostały oczyszczone, żeby ułatwić skupienie się na walce, a nie przypominały pokonywanie powtarzalnych labiryntów. Przy nowym systemie rozgrywki jest nawet możliwość uniknięcia walki w niektórych questach. Tym razem ludzie z Bioware wyraźnie skupili się na odkrywaniu i eksplorowaniu nowych terenów, pilnując, żeby wysiłek temu poświęcony został nagrodzony.
Szkoda, ze gry takie jak Mass Effect 2 są rzadkością. Tu każdy aspekt zachwyca. Jest niesamowicie spersonalizowana, a jednocześnie nadal pozostaje epicką opowieścią. Projekty walk i misji wciąż się wybijają. Grafika jak i ścieżka dźwiękowa są daleko przed konkurencją. Chyba największą zaletą ME2 jest to, że spełnił ambitne obietnice, nie licząc kilku technicznych niedociągnięć.
Komentarze do tego artykułu ():
Możesz zrobić to również poprzez Facebooka.