szukaj w: Portal Forum
wyszukiwanie zaawansowane
zaloguj się do GAMERiddles.com:
|
Nowy Splinter Cell nie przypomina poprzednich części serii. Odeszły czasy powolnego skradania się Sama Fishera, powtarzania kolejnych sekwencji gry do skutku, jak i masy technologicznych gadżetów w kieszeniach. Splinter Cell Conviction to zupełnie inna gra, która, powiedzmy sobie szczerze, mogłaby zostać wydana pod inną nazwą. Jedyne co ją łączy z poprzednikami, to Sam Fisher. Poziom wprowadzający do gry jest podobny do dema z zeszłorocznego E3, ale bardziej obszerny, niewątpliwie może narobić smaku na Conviction, jednak przyjdzie nam poczekać jeszcze do kwietnia, żeby się przekonać o całokształcie. Nie będę się wdawać w omawianie mechaniki rozgrywki. Zamiast tego, skupię się na tym, co tak naprawdę się liczy, czyli na wrażeniach jakie Conviction dostarcza graczom.
Przez pierwsze 20 minut gry w Splinter Cell Conviction jest świetnie. Bieganie od osłony do osłony, krycie się w cieniu, szybkie i ciche poruszanie się. Wszystko to wygląda naturalnie. Każdy aspekt rozgrywki działa płynnie. Trzeba przytrzymać przycisk, żeby schować się za osłoną, ale nie przyklejacie się do osłony, tak jak w Gears of War. To pozwala na zgrabne manewrowanie i przeskakiwanie od osłony do osłony. Za osłoną jesteście prawie nie do pokonania. Łatwo zrobić headshota, a o ile pozostaniecie za osłoną, to nic się wam nie stanie, a dodatkowo jeśli jakiś oponent się zbytnio zbliży, to będzie go łatwo złapać i zdjąć. Nawet jeśli nie macie dużych umiejętności jeśli chodzi o gry, to o ile będziecie się kryć za osłonami i poruszać w cieniu, zostaniecie wyszkolonym zabójcą. Otoczenie w grze jest pełne przedmiotów, w które można strzelić, wpaść na nie lub odsunąć na bok. Ukrywając się za stołem, możecie przez niego przeskoczyć. Jeśli były na nim butelki, książki lub cokolwiek innego, zostaną zrzucone na ziemię. Niby drobiazg, ale widok rozbijających się butelek w trakcie strzelaniny, gdy skaczecie przez stół jest całkiem fajny. Wszystko co robi Sam, dzieje się dwa razy szybciej niż w poprzednich grach z serii Splinter Cell. Porusza się on szybciej niż większość postaci, szybko zabija wrogów i nigdy nie zwalnia kroku, żeby nacieszyć oczy scenerią. Mimo tego, to cały czas skradanka. Wskaźnikiem stopnia ukrycia są kolory na ekranie. Gdy wszystko robi się czarno białe, jesteście ukryci. Jak otoczenie jest kolorowe, jesteście widoczni. Zastąpienie w ten sposób liczników lub wykrzykników nad czyjąś głową potrafi zdziałać cuda, jeśli chodzi o ciągłość rozgrywki. Możliwość szybkiego zniknięcia z oczu wrogów zamienia Sama w łowcę, który podąża za swoją ofiarą skryty w cieniu, by nagle wyskoczyć i ją dopaść. |
Podstawowe informacje:
Najnowsze Zapowiedzi:
|
Komentarze do tego artykułu ():
Możesz zrobić to również poprzez Facebooka.